*Leon*
Obudziłem się w salonie. Myślałem, że to tylko sen. Wszystko wygląda okropnie, po pierwsze wszystkie ściany są popękane,a na razie to parter, pierwsze piętro i strych, a to nie jest wszystko. Brakowało by jeszcze, żeby właściciel domu nas wyrzucił na próg. Natomiast kuchnia, jadalnia i salon są w opłakanym stanie, a pierwsze piętro jest najgorsze. Nie mam pojęcia co z tym wszystkim robić. Przede wszystkim trzeba wszystko wyremontować, ponieważ niedługo tak naprawdę za trzy tygodnie kolacja zaręczynowa, w której oficjalnie oświadczę się mojej ukochanej Violettcie. Więc postanowiłem dzisiaj wziąć dzień wolny, żeby pomóc mojej dziewczynie. Patrze na zegarek a tam 8:30 , postanowiłem obudzić Violę. - Violu skarbie. Pora wstawać. - powiedziałem delikatnie, żeby nie obudziła się gwałtownie
- Tak? - zapytała dziewczyna jeszcze senna
- Trzeba już wstawać kochanie. - powiedziałem tak jak zwykle i przyniosłem jej do łóżka śniadanie.
Miałem też nadzieję, że zapomnimy o naszych dawnych kłótniach i coś wymyślimy.
*********************************************
Tak wiem, że rozdział jest zbyt krótki, ale nie natchnęła mnie wena.
Przepraszam za to, że rozdział jest krótki.
xoxo
Marianna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz