piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział I

 *Leon*
 Obudziłem się w salonie. Myślałem, że to tylko sen. Wszystko wygląda okropnie, po pierwsze wszystkie ściany są popękane,a na razie to parter, pierwsze piętro i strych, a to nie jest wszystko. Brakowało by jeszcze, żeby właściciel domu nas wyrzucił na próg. Natomiast kuchnia, jadalnia i salon są w opłakanym stanie, a pierwsze piętro jest najgorsze. Nie mam pojęcia co z tym wszystkim robić. Przede wszystkim trzeba wszystko wyremontować, ponieważ niedługo tak naprawdę za trzy tygodnie kolacja zaręczynowa, w której oficjalnie oświadczę się mojej ukochanej Violettcie. Więc postanowiłem dzisiaj wziąć dzień wolny, żeby pomóc mojej dziewczynie. Patrze na zegarek a tam 8:30 , postanowiłem obudzić Violę. 
- Violu skarbie. Pora wstawać. - powiedziałem delikatnie, żeby nie obudziła się gwałtownie 
- Tak? - zapytała dziewczyna jeszcze senna 
- Trzeba już wstawać kochanie. - powiedziałem tak jak zwykle i przyniosłem jej do łóżka śniadanie. 
Miałem też nadzieję, że zapomnimy o naszych dawnych kłótniach i coś wymyślimy. 
*********************************************
Tak wiem, że rozdział jest zbyt krótki, ale nie natchnęła mnie wena. 
Przepraszam za to, że rozdział jest krótki.
xoxo
Marianna 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz